- Ważne kto w Elblągu nacisnął enter, nie kto jest właścicielem komputera
- Wyrok Trybunału: znaki towarowe (reklama, linki) w platformach aukcyjnych i odpowiedzialność pośredników
- IPRED: wyniki europejskich konsultacji
- ETPCz a obowiązek uzyskania autoryzacji (skarga nr 18990/05)
- Trybunał Konstytucyjny o przestępstwie znieważenia Prezydenta (sygn. P 12/09)
Owcze "cutting plotery" - czy nie posuwamy się za daleko?
Korporacja MindFreak Inc. ogłosiła początek kampanii promocyjnej nowej linii swoich ekskluzywnych produktów, które sprzedawane będą pod marką GardenBioReCon. Konferencja prasowa firmy została zakłócona przez pikietę bojowników o prawa zwierząt. Technologie rozwijane przez MindFreak budzą duże kontrowersje, a chodzi o wpływanie na naturalne zachowanie zwierząt za pośrednictwem impulsów pochodzących z programowalnych, wszczepianych tym zwierzętom chipów. Na konferencji prasowej zaprezentowano owce, które pasąc się na demonstracyjnej łące "wygryzały" w trawie zaprojektowane przez programistów MindFreak wzory.
- Nie ukrywamy, że nowa linia naszych produktów adresowana jest do klientów o wyszukanych potrzebach. Nie każdego stać na inwestycje w rozległy teren rekreacyjny wokół swojego domu - powiedział w czasie konferencji prasowej Rupert Andzielin, dyrektor piony sprzedaży MindFreak. - Pokazujemy, że technologia może również być wykorzystywana do zwiększenia doznań artystycznych i estetycznych. Naszym zwierzętom nie dzieje się żadna krzywda - podkreślił.
Marka nowych produktów to w istocie skrót od "Garden Biological Remote Control" i stanowi element długofalowej strategii firmy, która polega na przenoszeniu rozwiązań znanych z rynku wojskowego do zastosowań cywilnych. Obrońcy praw zwierząt są oburzeni. - Zdalne sterowanie organizmami żywymi dla czyjejś zachcianki zasługuje na najwyższe potępienie - powiedział Steven Bornspitz, przedstawiciel osób pikietujących przed siedzibą spółki. - Gatunek ludzki nie ma prawa ingerować w egzystencję zwierząt w taki sposób - dodał. Obrońcy praw zwierząt podkreślają, że działania spółki są sprzeczne z postanowieniami Światowej deklaracji praw zwierząt i zapowiadają podjęcie działań prawnych zmierzających do wycofania produktów firmy z rynku wszelkimi możliwymi sposobami.
Zgodnie z uchwaloną w 1977 roku Światową deklaracją praw zwierząt każde zwierzę, które należy do gatunku dzikiego, ma prawo do życia na wolności w swym naturalnym otoczeniu, ziemskim, powietrznym lub wodnym oraz prawo do rozmnażania się. Jednocześnie Deklaracja uznaje, że każde pozbawienie wolności takiego zwierzęcia, choćby w celach edukacyjnych, jest z tym prawem sprzeczne. Dodatkowo zgodzono się, że zwierzęta żyjące zazwyczaj w środowisku ludzkim (tzw. zwierzęta domowe) mają prawo żyć i rosnąć "zgodnie z rytmem i warunkami życia i wolności właściwymi dla swego gatunku", zaś sprzeczne z tym prawem jest "każde zakłócenie tego rytmu i tych warunków przez człowieka w celach merkantylnych".
Technologia zaprezentowana przez MindFreak była rozwijana pierwotnie dla celów wojskowych. W sierpniu 2008 roku armia Stanów Zjednoczonych rozpoczęła prace nad specjalnym hełmem, który ujarzmiłby siłę fal mózgowych żołnierzy i zapewnił im bezprzewodową komunikację na nowoczesnym polu bitwy. Time w tekście The Army's Totally Serious Mind-Control Project (artykuł z 14 sierpnia 2008 roku) napisał, że ogłoszono wówczas specjalny program wojskowy, w którym przewidziano również kontrakt warty 4 miliony dolarów, który miał przypaść spółce potrafiącej zaproponować rozwiązanie dla tzw. "myślących hełmów" (ang. thought helmets). MindFreak była wówczas jednym z podwykonawców komponentów zaoferowanych następnie wojsku.
W dziale R&D spółki nie chciano się jednak ograniczać do zastosowań militarnych. Jeden z laborantów postanowił połączyć technologię mikrochipów RFID, które powszechnie są dziś stosowane do oznaczenia zwierząt, z technologią odczytywania fal mózgowych. Dodatkowo odkryto również, że istnieje możliwość wpływania na fale mózgowe, a od tego momentu możliwa stała się wspomagana elektronicznie inżynieria zachowań (zarówno zwierząt, jak i ludzi). Tak właśnie powstały zdalnie sterowane owce, które zaprezentowane zostały podczas konferencji prasowej spółki. W materiałach rozdawanych w czasie tej konferencji opublikowano informacje, że zachowania zwierząt mogą być w pewnym zakresie programowalne, co pozwoliło inżynierom z MindFreak przeistoczyć je w chodzące po łące "cutting plotery" (w tym przypadku z wykorzystaniem również technologii GPS dla ustalania pozycji geograficznej zwierząt).
Niektórzy uważają, że tego typu rozwiązania mogą być z powodzeniem wykorzystane dla ogólnego dobra, przykładowo: do ochrony dzikich zwierząt, które giną często w zetknięciu z cywilizacją człowieka. Dziś dzikie zwierzęta oznaczane są często za pomocą różnego rodzaju chipów i w ten sposób monitorowane są ich zachowania. Uzupełnienie takich implantów o mechanizmy oddziałujące na zwierzęta na poziomie ich jaźni pozwoliłoby np. na skuteczniejsze powstrzymywanie ich od wkraczania na tereny zindustrializowane. - Można to porównać do sposobów ochrony ptactwa przed zderzeniem się ze szklanymi taflami wykorzystywanymi do wyciszania dróg szybkiego ruchu - powiedział jeden przedstawicieli firmy zajmującej się budową infrastruktury drogowej kraju. - Dziś malujemy na tych taflach wizerunki ptaków drapieżnych, a przecież to również wpływa na zachowania dzikich ptaków, które starają się uniknąć zetknięcia z drapieżnikiem.
Zapytana o możliwość wykorzystania takich technik w gospodarstwach leśnych p. Katarzyna Wasilewska z gospodarstwa pomocniczego działającego przy Ministerstwie Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, stwierdziła, że zastosowanie tej technologii na szerszą skalę może być dziś zbyt drogie, a jednocześnie trzeba dobrze się zastanowić nad ingerencją w życie dzikich zwierząt, zanim taki system ktoś będzie chciał wdrażać na skalę przemysłową. - Dwa lata temu wprowadziliśmy system znakowania dziko żyjących zwierząt w polskich zasobach leśnych - powiedziała Wasilewska. Przywołała akcje wszczepiania zwierzętom chipów, które - dzięki satelitarnemu systemowi obserwacyjnemu, rozwijanemu w ramach Unii Europejskiej - pozwalają na zdalne obserwowanie ich zachowań. - Nie obyło się bez zaskakujących sytuacji - opowiada Wasilewska. - System monitoringu nie potrafił sobie np. poradzić z sytuacją, w której jakiś drapieżnik po prostu zjadł jakieś mniejsze zwierzę. Do dziś można znaleźć w archiwach Google Maps dane na temat migracji zwierząt, z których wynika, że populacja leśnych kun "współegzystuje" w Polsce z wiewiórkami, podczas gdy kuny w rzeczywistości polują na wiewiórki, a zjadane przez kuny mikrochipy wiewiórek nie dezaktywowały się. - To powodowało możliwość nadinterpretacji gromadzonych danych - podsumowała Wasilewska. Pytana o możliwość zastosowania technologii takich jak GardenBioReCon w ochronie środowiska odpowiedziała - Proszę pamiętać, że mamy do czynienia ze skomplikowanym ekosystemem. Nie wszystko co dobre dla człowieka jest też dobre dla dzikich zwierząt.
Zanim w Polsce technologie rozwijane przez MindFreak trafią do powszechnego użytku pewnie minie jeszcze wiele lat. Tymczasem działaniom korporacji przyglądają się stowarzyszenia ekologiczne i towarzystwa opieki nad zwierzętami z całego świata. Domagają się ujawnienia dokumentacji zaprezentowanej właśnie technologii. Wtórują im organizacje broniące praw człowieka, które obawiają się, że technologia może być wykorzystywana do zdalnego kontrolowania ludzi. Spółka zaś zasłania się tajemnicą handlową i takiej dokumentacji ujawnić nie chce.

